Chalkidiki, nazwa, którą ciężko jest wymówić na trzeźwo. Będzie trzeba poćwiczyć, bo po wakacjach tam spędzonych, będziemy ją wielokrotnie powtarzać.
W północno wschodniej Grecji, regionie zwanym Macedonia (nie mylić z państwem
) leży Półwysep Chalcydyjski. Wygląda jak trójząb Posejdona, główna część półwyspu rozcapierza się na 3 palce: Kassandre, Sithonie i Athos. Te 3 małe półwyspy są jak siostry, ale wspólną mają tylko matkę, którą jest piękne Morze Egejskie. Poza tym różnią się między sobą diametralnie. O tym napiszę później
najpierw coś mianem wstępu.
Najlepszym okresem do wizyty w tym regionie jest wiosna i jesień, ponieważ lato bywa zbyt gorące. Poza tym ceny są w tym okresie niższe
. W maju i czerwcu możemy pełnymi rękoma czerpać z łagodnego morskiego klimatu.
Znajdziemy piaszczyste plaże, wyśmienite warunki do uprawiania sportów wodnych, jak również do trekkingu. Popularne są wycieczki rowerowe, osoby z odpowiednimi uprawnieniami mogą wynająć motocykl terenowy enduro i przemierzać wzgórza półwyspu doświadczając upojnego kontaktu z przyrodą.
Aby nie zabrakło nam sił, posili nas tradycyjna grecka kuchnia. Będzie to raj dla właścicieli wybrednego podniebienia jak i osób szukających nowych smaków. Szeroki wybór mięs (wśród nich baranina, króliki, nawet kozy!) i ryb, uzupełniają liczne warzywa dojrzewające w śródziemnomorskim słońcu.
Czym była by Grecja bez swoich oliwek i ziół.
Do tego sery owcze i kozie i oczywiście owoce! Do popicia polecam ouzo (anyżówka) lub alkohole winogronowe. Pamiętajmy o umiarze, żeby noc nie skończyła się dla nas zbyt szybko, gdyż wiele atrakcji zaczyna się dopiero po zmroku. Imprezy, tak jak opaleni mieszkańcy południa, są tutaj gorace!


